Słup morowy – kolumna maryjna

widok z 2014 r. Na placu przykościelnym w części południowej można zobaczyć jeden  z nielicznych w Polsce słupów morowych. Wznoszenie takich kolumn rozpowszechnione było po Soborze Trydenckim (1545-1563) zwłaszcza w krajach Monarchii Habsburgów, dziesiątkowanych przez epidemie dżumy i cholery, potocznie nazywane morami. Wznosząc je, dziękowano za ustąpienie zarazy lub proszono o ochronę przed nią.

Rzeźby takie poświęcano albo Trójcy świętej albo Maryi Pannie, jak w Orawce. Wzorem słupów morowych jest rzeźba stojąca na Piazza Santa Maria Maggiore w Rzymie z roku 1614.

Kolumny maryjne  to rzeźby przedstawiające Maryję Pannę zwykle na wysokim słupie, w zależności od zamożności fundatorów zdobionym bardziej lub mniej, na cokołach zaś wyobrażenia świętych broniących od klęsk. Literatura wymienia w Polsce po pięć tego typu kolumn maryjnych na Dolnym i Górnym Śląsku. Najwięcej zachowało się w Czechach, po kilka jest również na Słowacji, w Austrii i Niemczech. Zamieszczone obok zdjęcie przedstawia kolumnę maryjną z lat 1770-1771 w m. Rokytnice w Orlickich horach. Podobnie jak w Orawce, na cokole  z reliefem (św. Florian) stoją dwie postaci: św. Wacław i św. Jan Nepomucen.

Rokytnice, Czechy, fot. W.Fabjański

Rokytnice, Czechy, fot. W.Fabjański

Rzeźbę dla Orawki ufundował ks. Adam Wilczek w 1758 roku. Wykonano ją w znanym zakładzie kamieniarskim w Białym Potoku, obecnie na Słowacji, co potwierdzają dwa putta w glorii, „logo” tego warsztatu.

Prostą kolumnę w Orawce wieńczy Matka Boża z Dzieciątkiem. Na cokole dwie płaskorzeźby, od czoła Maria Magdalena pokutująca, a z drugiej strony św. Rozalia.

Maria Magdalena ma wzbudzać refleksje o życiu i przemijaniu. Długo uznawana była za tę jawnogrzesznicę, która się nawróciła i ma nas również do tego zachęcać. Od 1969 roku, kiedy papież Paweł VI oficjalnie oczyścił jej imię, uznano, że to Maria, którą uzdrowił Jezus i podkreśla się, że należała do kręgów uczniów Jezusa.

 Święta Rozalia jest orędowniczką chroniącą od zarazy. Urodzona ok. 1130 roku na Sycylii w zamożnej rodzinie, uciekła do groty by spędzić swe życie w odosobnieniu. Podczas zarazy nękającej Palermo w 1624 r. miała ukazać się pewnej kobiecie i nakazać przeniesienie jej relikwii przez miasto, co spowodowało ustąpienie zarazy. Od tego momentu datuje się  kult św. Rozalii jako orędowniczki w czasach zarazy.

Przy kolumnie przedstawione są również dwie męskie postacie. Święty Donat i św. Florian, obaj mają bronić od klęsk żywiołowych.

św. Donat

św. Donat

Czczony przede wszystkim na terenach Dolnej Austrii święty Donat przedstawiany jest na pomnikach jako żołnierz rzymski z piorunem w ręku. Przykładowo pomniki takie znajdują się w Maissau koło Hollabrunn (1773) oraz w Tulln (1800) w Austrii. W Orawce widzimy wyobrażenie biskupa z piorunem w ręku. Być może wzięło się to stąd, że wśród świętych o tym imieniu jest aż pięciu biskupów, wśród nich wymienia się biskupa św. Donata z Arezzo, żyjącego w IV w. Jego biografie, znacznie się różniące, spisano w wieku VI i XI. W jednej z nich pisze się, że rodziców stracił podczas prześladowań chrześcijan, wychował się razem z przyszłym cesarzem Julianem Apostatą w Rzymie, na kapłana wyświęcił go w Arezzo (Toskania, Włochy) św. Satyrus, a na biskupa  papież  Juliusz I, po czym rozpoczął ewangelizację.  W  lutym 362 r. cesarz Julian Apostata (nieprzejednany wróg chrześcijaństwa) ogłosił edykt powodujący powrót do pogaństwa i wzmożenie prześladowań chrześcijan, wtedy też 7 sierpnia 362 roku miał zginąć biskup Donat. Jego następca biskup Gelasius wybudował w tym miejscu martyrium, następnie w XIII w. postawiono pierwszą katedrę w tym mieście. św. Donat zasłynął w licznych cudów, najszerzej opisany jest cud Eucharystii, kiedy podczas sprawowania mszy poganie rozbili kielich mszalny, św. Donat miał go cudownie skleić i mimo brakującego dna, wlać wino i dokończyć mszę. Przedstawiany jest z rozbitym kielichem, a w krajach nad Renem czczony jako orędownik w czasie burz z piorunami, podobnie jak św. Donat męczennik z dwa wieki wcześniejszego okresu, ale czczony głównie w Dolnej Austrii. Podobno żywoty obu świętych często mylono. Zatem drugi ze świętych Donatów urodził się wg legendy w II wieku naszej ery w Rzymie, był chrześcijaninem. Zasłynął jako bohaterski dowódca legionu w rzymskiej armii, otoczony wraz z żołnierzami przez Germanów i odcięty od aprowizacji bronił się przez  kilka dni. Żołnierze modlili się do rzymskich bóstw ale bezskutecznie, dopiero jego modlitwa przyniosła skutek, spadł deszcz, nadeszła nawałnica która rozproszyła Germanów.  Donat podziękował Bogu i ślubował nigdy się nie ożenić. Zwycięskiego Donata cesarz mianował dowódcą straży przybocznej a następnie zamierzał wydać za niego swoją wnuczkę. Ten nie złamał ślubów i został skazany na śmierć i stracony. Jego relikwie odkryto w katakumbach św. Agnieszki w Rzymie w 1646, a w 1652 przywieziono jako prezent dla Kolegium Jezuickiego w Münstereifel (Nadrenia Północna Westfalia, Niemcy). Podczas uroczystości rozpętała się burza, w kościół uderzył piorun i ranił księdza, który modląc się za wstawiennictwem świętego Donata cudownie wyzdrowiał. Od tego czasu święty Donat jest orędownikiem w czasie burz z piorunami. W Orawce widzimy kompilację dwóch życiorysów w jednym przedstawieniu, ale czy to ważne? Dla wierzących Orawian  w XVIII wieku ważne było, że chronił od piorunów. A może taki „podwójny św. Donat” też chronił podwójnie? Przypomnijmy, że w 1950 roku piorun uderzył w wieżę kościoła, a uszkodzenia były niewielkie … Jak mówią mieszkańcy, „ześlizgnął się po południowej ścianie wieży”.

św. Florian

św. Florian

Drugim świętym orędownikiem jest w Orawce św. Florian.  Urodzony w połowie trzeciego wieku w Dolnej Austrii, żołnierz armii rzymskiej, chrześcijanin  prześladowany w czasach Dioklecjana. Jak głosi legenda został zmuszony wraz z żołnierzami do oddawania czci rzymskim  bożkom, nieugięty – poddany torturom i wymyślnym męczarniom, utopiony niedaleko Linzu, w Górnej Austrii w rzece Enns w dniu 4 maja 304 roku. Nad jego grobem wybudowano w XI w. klasztor benedyktynów, stojący do dzisiaj a miasto przyjęło nazwę Sankt Florian. Część relikwii św. Floriana sprowadził do Polski Kazimierz Sprawiedliwy w 1184 r. , wybudowano dla ich uczczenia kościół w dzielnicy Kleparz. W 1528 ta część Krakowa została objęta wielkim pożarem a kościół, jako jedyny, ocalał. Od tego czasu datuje się w Polsce jego kult jako orędownika w czasie pożaru. Szczęśliwie przez ponad trzy wieki kościół uchronił się i od takiej klęski. Dzisiaj zabezpieczony jest w nowoczesny system gaśniczy, ale święci orędownicy niech strzegą go dalej. Rzeźba wymaga pilnej renowacji, mamy nadzieję, że szybko się jej doczeka.

Dodam, że figura stała pierwotnie dalej od kościoła, na dzisiejszej drodze głównej. Według relacji mieszkańców, kiedy Orawka słynęła jeszcze z dorocznego jarmarku na świętego Jana, chłopi często wiązali konie i krowy do metalowego płotu. Miało to tak zdenerwować proboszcza Marcina Jabłońskiego, że postanowił przenieść rzeźbę na teren cmentarza.

Serdecznie dziękuję za informacje o czeskiej kolumnie Pani Barbarze Podgórskiej i za zdjęcie Panu Włodkowi Fabjańskiemu. Może ktoś z Państwa chciałby coś dodać o słupach morowych, w szczególności o podobnych kolumnach maryjnych? proszę o kontakt orawka.kosciol@gmail.com

Opr. Lucyna Borczuch

Żródła:

www.heiligenlexikon.de/BiographienD/Donatus_von_Muenstereifel.html (13.08.2014

http://www.santiebeati.it/dettaglio/33900 (13.08.2014)

http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/09-04b.php3 (16.08.2014)

http://www.mariamagdalena.czarnkow.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=28&Itemid=56 (16.08.2014)

http://campus.udayton.edu/mary//gallery/column.htm (16.08.2014)