Archiwa tagu: Orawka XVII w. Ferdynand III Habsburg

Przyszedł góral do górali, rzecz o ks. Janie Sczechowiczu

 

Ks. Sczechowicz jest niewątpliwie jedną z najważniejszych postaci związanych z historią Orawy. Z powodu ubogiego materiału źródłowego, niewiele wiemy o nim samym, ale kwerenda trwa, wynikami podzielimy się na pewno!

Jan Sczechowicz, syn Andrzeja urodził się w Ratułowie w 1612 roku.  Trudno powiedzieć jak brzmiało jego nazwisko, istnieje kilka wersji: zlatynizowana – Joannes Andreae Sczechouiensis, jak w pierwszym wpisie na UJ, Sczechowic, Sczęchowicz i Sczechowicz w kolejnych, Schechowitz jak w akcie nobilitacyjnym albo Scechowicz jak w testamencie. Z pisownią zastosowaną na płycie nagrobnej nigdzie się nie spotkałam.
Pochodził z drugiego pokolenia osadników Ratułowa, jego rodzice sprowadzili się tam wraz z pierwszą falą osadniczą. Szkołę parafialną ukończył najprawdopodobniej w Nowym Targu, a potem w 1633 roku rozpoczął naukę na Akademii Jagiellońskiej, być może ją przerwał ponieważ kolejny wpis nastąpił w 1639. W 1641 roku był już bakalarzem sztuk wyzwolonych (nauki humanistyczne), a w 1644 ich magistrem i kapłanem. Dwukrotnie: od 1640 do 1642 i od 1645 do 1647 nauczał gramatyki w słynnych Szkołach Nowodworskich. Od 1647 roku wyprawiał się z misjami katolickimi na Orawę, zatrzymując się w tym rejonie jedynej wtedy wsi wyjętej spod władzy luterańskich Thurzonów – Czimhowej. Przemieszczał się po Górnej Orawie, wspominają o nim księgi parafialne w Twardoszynie, Habówce, Niżnej,Namiestowie, Trzcianie, Rabczyc… Po raz pierwszy jako proboszcz występuje w 1649 r. w Niedzicy, parafii o wielowiekowej tradycji, gdzie przejął kościół od protestantów i rozpoczął działalność rekatolizacyjną. Spotkał się tam z przychylnością panów gruntowych i wiernych, którzy przez blisko sto lat byli pozbawieni katolickiej posługi duszpasterskiej. Inaczej było na tej części Orawy. Kościół w Twardoszynie został katolikom odebrany a tutaj nie było wcześniej  parafii katolickiej, nieliczni misjonarze odprawiali nabożeństwa potajemnie. Do połowy XVII wieku, zanim przybył ksiądz Sczechowicz, działały trzy zbory: w Jabłonce, Podwilku i Lipnicy Wielkiej, a mieszkańcy zmuszani byli prawem do uczestnictwa w nabożeństwach oraz utrzymania pastorów i zborów. W roku 1650 został nominowany wicearchidiakonem powszechności katolików orawskich. Ten tytuł dał szerokie uprawnienia, ale również wielką odpowiedzialność. Około 1650 roku ks. Sczechowicz nabył grunt pod budowę kościoła w Orawce i rozpoczął organizowanie prac. Przyjmuje się, że w 1651 r. odprawiono pierwszą mszę w kruchcie pod wieżą, w której wisiał dzwon darowany przez  cesarza Ferdynanda III Habsburga. W tym samym 1651 r. na Orawkę, na księdza i kupców napadł słynny zbójnik Maciej Klinowski. Księdzu nic się nie stało, gdyż już wtedy chronił go glejt cesarski, w 1654 zresztą potwierdzony wzięciem osoby księdza i jego dzieła pod osobistą opiekę cesarza.  W tym samym roku ufundował borkarnę, czyli stypendium dla młodzieży męskiej, chcącej studiować teologię  na Akademii Krakowskiej. Dnia 20 lipca 1655 roku wicearchidiakon Sczechowicz wraz z rodzeństwem został nobilitowany przez tego cesarza za zasługi w dziele kontrreformacyjnym. W 1656 roku otrzymał kolejne uprawnienia, mógł nie tylko poświęcać sprzęty kościelne i cmentarze, ale też nominować licencjatów (osoby świeckie wyznaczone do prowadzenia niektórych nabożeństw, udzielania określonych sakramentów). Prawdopodobnie wówczas ukończona została budowa kościoła w Orawce, a dwa lata później w Rabczycach i Czimhowej. W Orawce oprócz kościoła wybudowano mansjonarię, czyli dom wikarych, domy dla służby kościelnej, plebanię, przytułek i wreszcie pierwszą szkołę. Pamiętajmy, że budowniczy pierwszej szkoły na tych ziemiach 3 września 2018 r. został patronem współczesnej, nowoczesnej Szkoły Podstawowej w Orawce. Jakie to symboliczne! Ostatni znany dokument związany z ks. Sczechowiczem datowany jest na 1 kwietnia 1659. Jest to jego testament, zarejestrowany już po śmierci. Dowiadujemy się z niego o dyspozycji majątkiem osobistym. Skromnym, gdyż miał wielu dłużników, a wciąż pamiętał o ubogich studentach. Zmarł 25 maja 1659 roku. Pochowany został w kościele, a płyta przykrywająca jego szczątki służy ludziom tak jak on za swojego krótkiego, ale jakże altruistycznego życia.

Dlaczego ostatecznie opuścił w 1652 roku Niedzicę i przyszedł z misjami katolickimi na Orawę? Może został wybrany przez arcybiskupstwo w Ostrzyhomiu po udanej akcji rekatolizacyjnej na Spiszu, może dla wzniosłej idei kapłańskiej, a może dlatego, że umiał trafić do serc tych prostych ludzi, którzy trwali przecież w wierze przodków, nie wszyscy katolickich, mieli swoje pasterskie przesądy i powszechny synkretyzm religijny… Jedno jest pewne: rozumiał pod każdym względem tych XVII wiecznych Orawiaków, mówili podobną gwarą, zmagali się z tą porośniętą lasem, skalistą, nieurodzajną ziemią i ostrym klimatem, zupełnie jak jego rodzice… Więc przyszedł góral do górali i od tego czasu już nic nie było takie samo.

Opr. Lucyna Borczuch